Witajcie kochane po mojej niechcianej a przymusowej nieobecności;/ Muszę się Wam wytłumaczyć dlaczego mnie tyle nie było:) Przeprowadzam się do nowego mieszkania:) Z czego jestem bardzo szczęśliwa ale.... no właśnie ale! Zawsze jakieś jest. Zanim w nim zamieszkam ze swoją rodzinką potrzebny jest remont. I właśnie na niego przeznaczam cały swój czas a chcemy się wyrobić do świąt. Wieczorami przychodzę już padnieta i nie mam siły na nic. Jeszcze w między czasie musiałam mojemu dziecku wyczarować strój na Andrzejki. Ale o nim opowiem innym razem.
Przejdę do rzeczy:) Biorąc pod uwagę fakt, że dziś jest ostatni listopada fartem zamieszczam moją złoto fioletową prace. Zrobiłam ją już dawno temu ale nie miałam czasu ja obfocić. Jak na złość spaliła mi się ladowarka do aparatu i oczywiście nie bylo czasu kupic nowej. Wczoraj znalazłam kabel usb i podładowałam go w końcu:) Jak same dobrze wiecie fiolet nie należy do kolorów które współpracują z aparatem;/ Co mnie na maksa denerwuje. Organza wyszła brązowa, falbanka pod nią różowa no tragednia. Musicie mi wierzyć na słowo, że tylko świeczka jest koloru białego. Reszta to fiolet i złoto:) Tak w ogóle to zapomniałam Wam powiedzieć co zrobiłam. Otóż zrobiłam świecznik. Ten świecznik jest czwartym moim świeczniko-stroikiem. Wcześniejsze napewno się tu pojawią ale nie wiem kiedy. Kasia z "Dziupli" haha ale to brzmi:) ma podobne no ale całkiem inne. Pomysł na świeczniki wziął sie od moich kochanych i prze sympatycznych blogerek Ani Iwańskiej i Danusi Witkowskiej. Co te kobiety wyprawiają z tymi świecznikami to szok! Za każdym razem nie mogę się napatrzeć. Więc postanowiłam, że nie będę gorsza. A co! Dobra nie przeciągam bo robota czeka:) Wstawiam banerek