piątek, 3 października 2014

Mój pierwszy box i quillingowe kwiatuszki:)

Tak sobie siedze i myśle... i wymyśliłam, że skrobnę jeszcze posta przed wyjazdem. A co!:) Jade na wieś i będę popiero w poniedziałek:) Chciałam się Wam pochwalić moim boxem, pierwszym w życiu. Nie jest on idealny ponieważ zrobiłam go na próbę. Chciałam sprawdzić jak mi wyjdzie, dlatego też nie skupiałam się aż tak bardzo nad nim:) Karteczki krzywo przyklejone itd. Ale oceńcie same jak mi poszło i czy się nadaje na dzień nauczyciela. Oczywiście nie ten ale chodzi mi o formę.
Kwiaty robione metodą quillingowa to jeż mój debiut, dlatego sie nie śmiejcie:P:P

Ale zanim Wam go przedstawie chciałam się Was poradzić! Ze względu na to, że 6 września miałam urodziny a mój mąż pracuje obecnie w Anglii to wybrałam sobie prezent jaki ma mi zafundować jak wróci. Wraca na pare dni w czwartek:) I na początku chciałam maszyne do szycia ale stwierdziłam, że kupie sobie za miesiąć jak znowu zjedzie:) A teraz chce kupić maszynkę wycinająco-wytłaczającą. I tu mam problem bo znalazłam dwie
- happycut
- big shot
Obie kosztują w granicach 400 zł i dlatego chciałam Was zapytać która jest lepsza. Co byście mi poleciły, bo wiem że niektóre z Was posiadają takie maszyny. Bo ja oczywiście jestem nowicjuszką i nie mam bladego pojęcia. Ta big shot urzedła mnie swoim wyglądem. Radzę się Was bo wiem, że mogę na Was liczyć i mi pomożecie:)

Nie przeciągam już i pokazuje Wam mojego boxa:)

czwartek, 2 października 2014

Czapka na szydełku myszka minnie:)

Witajcie!:)
To znowy ja:) Dzis pokazuję Wam czapkę którą robiłam dla mojej córci. Koniecznie musiała być myszka minnie:) Więc jest a raczej będzie. Bo jeszcze muszę dorobić na szydełku kokardę i grubszy sznurek do wiązania:) Ale to niebawem. Dziś prezentuję Wam moją małą modelkę i jej czapkę:

środa, 1 października 2014

Wygrana u Gosi i spacer po lesie

Witajcie! Jest mi normalnie wstyd, że tyle mnie nie było! No ale co zrobić jak czas ucieka jak piasek przez palce i nie da się go zatrzymać. Nie będę się rozpisywać bo szkoda czasu:P:P 
Jak już wiecie złapałam licznik u Gosi a prezentem była niespodzianka. Ale co ta kobietka nawyprawiała to się w głowie nie mieści. Popatrzcie co mi przysłała.
 - Piękny komplecik w moim kolorkach:)

poniedziałek, 22 września 2014

Zimna porcelana...początki:)

Witam Was serdecznie:)
Ostatnio w poście wspomniałam o moich pracach. Dziś chcę Wam je pokazać. Jeszcze co prawda nie są pomalowane ale są już suchę:) Zimną porcelaną zaraziła mnie Danusia (Ta to wiecznie coś wymyśli fajnego:) Jej cudne świeczniki możecie podziwiać  tutaj Mi zawróciły w głowie! Kwiatki fenomenalne, więc co? Trzeba było spróbować. Kwiatków nie robiłam ale coś innego jaknajbardziej:)

Najpierw może odniosę się do zimnej porcelany.
Przepis znalazłam taki:
- 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
- 1 łyżka oliwy dla dzieci
- szczypta sody oczyszczonej
- 2 łyżki kleju Wikol
- Krem do rąk

I zrobiłam tak:
Skrobię i oliwkę wymieszałam bardzo dokładnie w misce. Dodałam sodę oczyszczoną i ponownie mieszałam.  Dodałam dwie łyżki kleju. Najpierw mieszałam o potem zaczęłam ugniatać rekoma. Dłonie wcześniej posmarowałam kremem do rąk żeby masa się nie przyklejała. Po ugnieceniu, kiedy już masa jest dobrze wyrobiona, owijamy w folie spożywczą żeby nie wysychała. Bierzemy jej tylko tyle ile jest nam potrzebne:)

Wnioski:
- 2 łyżki wikolu to zdecydowanie za mało. Bo masa nie chciała mi się zbić w całość. Dałam więcej ale ile to nie wiem bo lałam z butelki:P
- masa bardzo rozciągliwa i fajnie się z niej lepi tylko jedno ale:) Kiedy coś lepimy części naszego wyrobu musimy przyklejać klejem. Ja przyklejałam wikolem.
Pierwszego swojego aniołka robiłam bez przyklejania ponieważ póżniej o tym poczytałam i niestety po wyschnięciu się rozpadł. Ale drugi ocalał:)

Dobra dość teori teraz moja praktyka:
 Ocalały aniołek:

poniedziałek, 15 września 2014

Osłonka na doniczkę

Witajcie, dziś będzie krótko. Dawno nie pisałam ale dopadła mnie grypa żołądkowa i przez ostatni czas leżałam plackiem w łóżko i nie miałam siły na nic. A jak włączyłam kompa to oczy tak piekły, że szok;/ No ale dziś się czuje zdecydowanie lepiej i dlatego muszę się wziąć do roboty. W domu roboty jest mnóstwo jak sami z resztą wiecie i samo oczywiście się nie zrobi a szkoda:) Ale znalazłam chwile na zrobienie czegoś o czym dowiecie się może jutro w zależności od tego ile bd schło:P:P
Tymczasem dzisiaj prezentuję Wam moją osłonkę na doniczkę. Zrobioną w ekspresowym tępię ponieważ miała być na prezent. Oto i ona:

czwartek, 4 września 2014

Wrześniowy czerwony kolorek - kosz z różami i karteczka :)

Witam Was bardzo gorąco. Dziś będzie króciutko. Zapisałam dzisiaj moją córcie do przedszkola i muszę jej jeszcze przygotować rzeczy na jutro i wypełnić papiery:) Także się sprężam...

Aha z dumą wklejam banerek

Oczywiście prace zgłaszam do Danusi na czerwony wrześniowy kolorek. Praca nie była robiona na tą zabawę ale wyszła w praniu. Różyczki robiłam na urodziny mamusi co prawda miałam jej zrobić coś innego ale nie wyszło i powstały różyczki:)

Na szybkości zrobiłam karteczkę. Wykorzystałam jedną z kolorowych papierków, zrobiłam środek i wygląda tak

Na koniec ułożyłam różyczki w bukiet i włożyłam karteczkę. Efekt taki

No i tak prezentuję się moje dzieło. Pragnę Wam napomknąć, że to wszystko powstało w kilka godzinek bo robiłam go na szybkości bo mój zamierzony prezent nie wyszedł:) Najgorsze w tym wszystkim było robienie płatków trochę z tym schodzi ale efekt ......sami oceńcie:)

Oczywiście wklejam banerek
Mój stosunek do czerwonego jest taki: kolor jak kolor szału nie ma:)
Czerwony nie należy do moich ulubionych kolorów, jest mi obojętny. Kojarzy mi się z miłością i romantyzmem:) W moim domu posiadam jedną czerwoną bluzkę, zasłony, lakier do paznokci, wino w barku i bieliznę. Same widzicie, że nie ma tego wiele.

Teraz lecę przygotować córcie do przedszkola. Trochę się boję jak sobie poradzi i czy będzie grzeczna. Wiem, że wśród Was jest wiele mam więc pytanie do Was? Jak wy opanowałyście nerwy i jak Wasze szkraby poradziły sobie w pierwszych dniach w przedszkolu:)

Kończę i ściskam Was mocno moje kochane artystki kolorystki:)

poniedziałek, 1 września 2014

Moje trzecie podejście...:)

Witajcie:) Dziś miałam kolejne podejście z kolorowymi papierkami! Kupiłam nową folię i....no właśnie. Folia zakupiona w biedronce za ok 4 zł się kompletnie nie nadaje. Z resztą pisałam Wam jaki przeżywałam horror w ostatnim poście a kto nie czytał zapraszam tutaj:) Kto nie wie jak wygląda to pokazuje 

W kuchni sprawdza się świetnie ale serwetek na blok techniczny nie przyklei. Przynajmniej mi się

linkwithing

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...